Poznaj Niestygmatyków

Zdjęcie ilustracyjne | Savannah1969 | Dreamstime.com

Robert, bez domu

Pierwszy raz dla kogoś, a różne instytucje pomocowe odwiedzałem, było ważne, czego ja chcę, jakie ja mam na ten temat zdanie…

Jestem ponadpięćdziesięcioletnim mężczyzną, który w życiu wiele przeszedł. Trudno powiedzieć, które z moich przeżyć było najgorsze… śmierć mojego 18-letniego syna, który miał raka… wypadek samochodowy, który spowodował trwały uszczerbek na moim zdrowiu i wyglądzie, śmierć mamy czy rozwód z żoną po kilkunastu latach małżeństwa. Może to za dużo jak na jednego człowieka?

Chyba po trochu wszystko to złożyło się na moją bezdomność, a jej konkretnym początkiem był moment, kiedy siostra, wykorzystując mój pobyt za granicą, wymeldowała mnie z mieszkania należącego do naszej mamy. Po powrocie do Polski czekał na mnie wyrok eksmisji… przez dwa miesiące mieszkałem u przyjaciela, ale ile można siedzieć komuś na karku. Na wynajęcie mieszkania nie było mnie stać. Po wypadku samochodowym, którego konsekwencją była operacja głowy i wycięcie ogromnego krwiaka, nie byłem zdolny do pracy. Otrzymałem zasiłek stały i orzeczono niepełnosprawność II stopnia…

Najgorsza była beznadzieja, poczucie, że to się nigdy nie skończy. Uciekałem w książki i wycieczki po krakowskich fortach, poznawałem ich historie, do dziś jest to mój konik. Gdy teraz wspominam czasy schroniska, myślę nieco z ironią, że to jedno doświadczenie więcej, ale… dlaczego aż tak długo trwało?

Moje życie zaczęło się powoli zmieniać, gdy zaproponowano mi pobyt w mieszkaniu chronionym i trafiłem do Dziełowego Centrum Integracji Społecznej z marzeniem o podjęciu pracy, bo zasiłek przyznano mi tylko czasowo, a trzeba za coś żyć.

Pamiętam pierwszą wizytę w Dziele i szok, bo inaczej nie mogę tego nazwać, pozytywny szok po spotkaniu z pracującą tu panią Kamilą. Pamiętam, jak zapytała: „Gdzie by pan chciał pracować?”... zwykłe pytanie, ale pierwszy raz dla kogoś, a różne instytucje pomocowe odwiedzałem, było ważne, czego ja chcę, jakie ja mam na ten temat zdanie…

Nikt tu nie dawał mi gotowego rozwiązania, ale liczył się ze mną i słuchał. Pani Kamila wzięła sobie do serca moje marzenia o powrocie do zawodu spawacza i wyszukała dla mnie kilka firm, w których mogłem podjąć zatrudnienie. Pozostawiła mi wybór i kibicowała, gdy poszedłem na rozmowę do jednej z nich. Dziś pracuję na umowę o pracę, zarabiam, wracam do ciepłego mieszkania i… cieszę się tym, co mam.

Bo człowiek to zawsze ktoś więcej...

Poznaj inne historie...